Pod takim hasłem mają w poniedziałek demonstrować pod
Ministerstwem Sprawiedliwości członkowie stowarzyszeń Poszkodowanych
przez Biedronkę i na rzecz Praw Kobiet i Rodziny oraz związkowcy.
Przyjdą też najbliżsi zmarłych, np. Anny Daszkiewicz. 30-letnia
kobieta, kierowniczka sklepu w Lęborku popełniła w 2006 r. samobójstwo.
Czy padła ofiarą psychicznego znęcania się przez kierownika
regionalnego sieci sklepów Biedronka? Prokuratura, a potem sąd uznały,
że nie; i umorzyły sprawę.
W Słupsku umorzona została sprawa
Anety Glińskiej z Ustki, którą w dniu wolnym wezwano do pracy, by
rozładować towar. Straciła przytomność, po kilku dniach zmarła.
Cierpiała na chorobę, która nie pozwalała jej tak harować. Ale nikt nie
zbadał kobiety.
Józefa Lubińskiego przygniótł w sklepie wózek
towarowy. Okazało się, że kierujący nim sprzedawca nie przeszedł
odpowiedniego przeszkolenia (sprawę opisywaliśmy w "Gazecie").
-
Te niewyjaśnione śmierci są dowodem nieudolności organów ścigania -
mówi Edward Gollent, przewodniczący Stowarzyszenia Poszkodowanych przez
Biedronkę.
Celem pikiety jest wprowadzenie zmian w prawie -
danie uprawnień najbliższym poszkodowanych, a zwłaszcza organizacjom
pozarządowym, do uczestniczenia w śledztwach w charakterze tzw.
przedstawiciela społecznego.
Tacy przedstawiciele coraz częściej
występują w procesach cywilnych. W śledztwach rodziny pokrzywdzonych
reprezentować mogą tylko adwokaci. - Na adwokatów potrzeba pieniędzy.
Chodzi nam też o to, by wsparcie dać mogły organizacje, które są
rzeczywiście zaangażowane i znają problemy łamania praw pracowniczych -
mówi Lech Obara od lat wspomagający pokrzywdzonych przez Biedronkę. -
Zwłaszcza w małych miejscowościach policjant, prokurator jest
wszystkim, wiele spraw umarza się albo "ukręca". Chcemy, by kodeks dał
przedstawicielom społecznym prawo zgłaszania wniosków dowodowych -
tłumaczy Obara.
Sędzia Sławomir Różycki z Ministerstwa
Sprawiedliwości: - Udział w śledztwach organizacji i osób najbliższych
pokrzywdzonym oceniamy sceptycznie, ze względu na ich brak
profesjonalizmu.
Obara: - Rozumiem te obawy, mafia też potrafi
powołać stowarzyszenie. Dlatego proponujemy, by było to pod kontrolą.
Prokurator brałby pod uwagę interes wymiaru sprawiedliwości przy
dopuszczeniu przedstawiciela. A gdyby go nie dostrzegł, jego decyzja
mogłaby być zaskarżona do sądu.
Poza projektem zmian w prawie i
apelem o przyjrzenie się umorzonym śledztwom minister Zbigniew
Ćwiąkalski dostanie też petycję w sprawie śledztwa o wyzysk, czyli
łamanie praw pracowniczych, w sieci Biedronka. Sprawa nagłośniona w
mediach w 2005 r. rozpływa się. Za Zbigniewa Ziobry połączono ją w
jedno wielkie śledztwo, potem znów rozbito między różne prokuratury.
Coraz częściej sprawy są umarzane z powodu przedawnienia. Czasem
zarzuty dostają kierownicy sklepów, ale nie sięgnięto dotąd po centralę
- firmę JMD, właściciela sieci.
Demonstracja na rzecz praw ofiar
przestępstw, w szczególności ochrony praw kobiet w pracy i rodzinie,
celowo zaplanowana została w Dniu Matki.
|