 Trybuna Z Edwardem Gollentem, przewodniczącym Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe-Biedronka, rozmawia Beata Turkowicz.
Pod koniec stycznia Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w
mocy wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie, który oddalił powództwo Jeronimo
Martins Dystrybucja SA, właściciela sieci sklepów Biedronka. JMD
zarzuciło Panu naruszenie jego dóbr osobistych i żądało zakazania
rozpowszechniania rzekomo nieprawdziwych informacji, m.in. że
niewypłacanie pracownikom wynagrodzenia za nadgodziny było działaniem
planowym firmy, że na tych nadgodzinach JMD zaoszczędziła 125 mln zł
oraz że JMD ponosi odpowiedzialność za śmierć pracownicy w Ustce w
efekcie złego jej traktowania. To trzeci przegrany przez Biedronkę
proces przeciwko stowarzyszeniu.
– Można powiedzieć, że
Biedronka ma pasztet na własne życzenie. Przecież wiele osób pozbawiła
dorobku życia, tysiące przez długie lata nie otrzymywały wynagrodzenia
za pracę w nadgodzinach, wiele do końca życia zostanie kalekami.
21-letnia pracownica zmarła, ponieważ pękł jej tętniak z
przepracowania, a jeden z klientów podczas zakupów w Biedronce został
potrącony przez wózek elektryczny i stracił życie.
Jakiekolwiek próby rozmów z zarządem nie przynosiły efektów. W
odwecie za ujawnienie tych praktyk Biedronka wytoczyła nam procesy
sądowe. Domaga się 225 tys. zł zadośćuczynienia. Ale jak widać osiąga
skutek odwrotny od założonego. Wszelkie stawiane nam zarzuty były
bezpodstawne, z kolei potwierdziły się wszystkie zarzuty, które my
stawialiśmy Biedronce. W poprawie wizerunku i ukryciu prawdy nie
pomogły Biedronce także publikowane w najbardziej poczytnych
dziennikach i tygodnikach całostronicowe ogłoszenia ze szkalującymi nas
treściami. Przedstawiciele firmy za te oszczerstwa już zasiadają na
ławie oskarżonych w sądzie karnym. Dodać należy, że Biedronka wynajęła
największą i najbardziej renomowaną kancelarię prawną do walki z nami.
W konsekwencji trzy procesy już przegrała.
Sprawa Biedronki znana jest w całej Polsce. Prokuratura
Okręgowa w Gliwicach pod nadzorem Ministerstwa Sprawiedliwości prowadzi
ogólnopolskie śledztwo. Jakie są efekty?
– Wobec 302
kierowników sklepów, ich zastępców i kierowników rejonów wydano
postanowienia o przedstawieniu zarzutów, w tym do sądów skierowano 32
akty oskarżenia przeciwko 63 osobom. Wobec 102 osób skierowano wnioski
o warunkowe umorzenie postępowania. Jak poinformowała nas Prokuratura
Krajowa, śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Gliwicach objęte jest
zwierzchnim nadzorem służbowym Prokuratury Krajowej i Prokuratury
Apelacyjnej w Katowicach. Dotyczy ono zacytuję: ,,złośliwego lub
uporczywego naruszania wynikających ze stosunku pracy praw pracowników
sieci sklepów Biedronka oraz narażania ich na bezpośrednie
niebezpieczeństwo utraty życia i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez
członków zarządu spółki JMD''.
Wydawałoby się, że tak dużą firmą jak Biedronka
zarządzają bardzo rozsądni ludzie. Dlaczego, Pana zdaniem, dopuścili do
otwartego konfliktu i eskalacji wzajemnych ataków zamiast rozwiązać
problem u źródła?
– Uważam, że zdecydowały tutaj pycha,
brak wyobraźni i źli doradcy. ,,Polska to dziwny kraj, w którym można
łamać prawo i czuć się bezkarnie'' – to słowa portugalskiego
dziennikarza Nelsona Pereiry. Dotykamy w tym momencie ogromnej słabości
naszego państwa. Sprawa Olewników jest tego doskonałym przykładem.
Zarząd Biedronki w początkowej fazie nie potraktował nas poważnie i
wynajął zewnętrzną kancelarię prawną, by ,,pogoniła chłopców z
prowincji''. Ale się nie udało. Ci prawnicy chyba wyrządzili więcej
szkody Biedronce niż pożytku, a na pewno utrwalili negatywny wizerunek
Biedronki w oczach społeczeństwa. Pewnie tylko oni są wygrani i
zainteresowani eskalacją konfliktu.
Ale, jak widać, Biedronka dzisiaj ma się dobrze.
–
To dobre pytanie. Kto nie przestrzega standardów, zdobywa przewagę
rynkową. Moim zdaniem, to tutaj leży tajemnica sukcesu. Przypomnijmy,
przez lata Biedronka nie wypłacała tysiącom pracowników wynagrodzeń za
pracę w nadgodzinach, przez dziewięć lat oszczędzała na sprzęcie
transportowym i szkoleniach operatorów wózków. Ponadto nie wszyscy
dostawcy otrzymywali zapłatę za dostarczone produkty – przecież są to
ogromne oszczędności, które można było inwestować w rozwój firmy.
Takiej szansy nie mieli wszyscy ci, którzy stosowali się do zasad gry
rynkowej, a uczciwość kupiecka miała dla nich istotne znaczenie, ale
poczekajmy na wynik ogólnopolskiego śledztwa.
Stanął Pan na czele organizacji, która podjęła skuteczną walkę z kolosem – wydawałoby się – nie do pokonania. Skąd ta decyzja?
– Byłem dostawcą produktów chemicznych do Biedronki, która nie zapłaciła mi za towar 1 mln 54 tys. zł.
Odzyskał Pan już większość należności.
– Tak, większość. Uważam, że resztę również odzyskam.
Można powiedzieć, że sposób reagowania Biedronki na
konflikt to wzorcowy przykład, jak nie należy rozwiązywać sporów
gospodarczych, w ogóle konfliktów.
– Z chwilą, gdy
zgłosiliśmy Biedronce poważne rozbieżności w rozliczeniach i żądaliśmy
zapłaty, Biedronka nie chciała rozmawiać. Arogancja sięgała szczytu. W
sądzie w Poznaniu przed wejściem na salę rozpraw (sprawę oczywiście
wygraliśmy) powiedziałem radcy prawnemu Biedronki, iż to, co
wyprawiają, to pospolite przestępstwa i że powiadomię prokuraturę o ich
praktykach. Radca prawny Biedronki w obecności świadków bez żadnej
żenady oświadczył: ,,w prokuraturach mamy wielu przyjaciół, nic pan nie
wskórasz, życzę powodzenia''. Prężenie muskułów i przeświadczenie o
własnej bezkarności to sposób Biedronki na rozwiązywanie problemów. A
więc pasztet, jaki dzisiaj ma Biedronka, ma na własne życzenie. Jest on
efektem pychy, arogancji i głębokiego przeświadczenia o własnej
bezkarności.
Dzisiaj zajmuje się Pan rozwiązywaniem problemów gospodarczych. Mediacje i negocjacje gospodarcze to Pana nowy zawód.
–
Mam ponad 25-letnią praktykę w zarządzaniu podmiotami gospodarczymi,
przeszedłem odpowiednie szkolenia mediacyjne i negocjacyjne, mam także
uprawnienia mediatora sądowego. A zdobywane przez lata, dzięki
Biedronce, doświadczenie na salach sądowych zdecydowało o zmianie
zawodu. Proszę sobie wyobrazić, że w USA zanim sąd rozpatrzy sprawę,
kieruje ją do mediatora, skąd do sądu wraca zaledwie około 2 proc.
spraw. Do tej decyzji namówił mnie mec. Lech Obara. Wygrywane procesy z
Biedronką to przecież zasługa jego i całego sztabu prawników, z którymi
współpracuje, którzy pomagają nam od wielu lat i – co ważne – pomagają
pro bono.
Dziękuję za rozmowę.
|