Najpierw wybili mi szyby, a teraz te pogróżki. Boję się nie tylko o
siebie, ale i o moje dziecko - mówi przerażona Wioletta K. (26 l.),
kasjerka z Biedronki w Elblągu. Jej gehenna zaczęła się od
dramatycznego wypadku - kobieta zsikała się na kasie przy kolejce
ludzi, bo kierowniczka zabroniła jej iść do ubikacji. Odkąd upomniała
się o swoje prawa, jest zastraszana.
Zaszczuta kasjerka zaczęła walczyć o swoją godność. Ale komuś
najwidoczniej bardzo się to nie spodobało. Najpierw nieznany sprawca
wybił szyby w oknie jej mieszkania. Sprawą zajęła się policja. Ale
teraz zaczęły się anonimowe telefony z pogróżkami.
"Chcesz spokojnie żyć, to przestań mieszać się w sprawy firmy.
Każdy, który wpycha nos w nie swoje sprawy, źle kończy" - takie
telefony odbierają osoby zaangażowane w obronę pracowników Biedronki
przed mobbingiem. Pani Wioletta pogróżek wystraszyła się nie na żarty.
- Miałam wczoraj jechać do telewizji, do Warszawy. Po informacji o tych
telefonach odmówiłam wywiadu przed kamerami. A jak ci ludzie zrobią
krzywdę mojemu dziecku?! - mówi nam przestraszona kasjerka. - Boję się,
ale nie mam zamiaru się poddać. Nie pozwolę sobą pomiatać - podkreśla.
Telefony z pogróżkami odbiera też przewodniczący Regionu NSZZ
"Solidarność" Mirosław Kozłowski, który interweniował w obronie
Wioletty K. - Z tych telefonów dowiaduję się, że niebezpieczeństwo
grozi tym, którzy będą się zajmowali sprawą, albo będą tworzyli związki
zawodowe w Biedronce - mówi szef elbląskich związkowców. - Ja się nie
boję, ale inni mogą być przestraszeni - dodaje Kozłowski. O tym, jakimi
metodami są zastraszani pracownicy, wie najlepiej szef Stowarzyszenia
Pracowników Poszkodowanych przez Biedronkę. - Kiedy moja żona walczyła
o swoje prawa, to też odbierałem telefony z groźbami, że ją zabiją -
przypomina Edward Gollent.
Tragedię Wioletty K. opisujemy od dwóch dni. Kobieta przeżyła
prawdziwą mękę. Jej pęcherz mało nie eksplodował, gdy całymi godzinami
wstrzymywała mocz, a wredna kierowniczka z uśmiechem na ustach
zabraniała jej iść do ubikacji. I jeszcze ten niewyobrażalny wstyd,
kiedy zsikała się przy klientach sklepu. - Za mobbing grozi do dwóch
lat więzienia, podobnie jak za groźby karalne - tłumaczy prokurator
Sławomir Karnowski (39 l.), rzecznik Prokuratury Okręgowej w Elblągu.
Mirosław Kozłowski, przewodniczący Regionu NSZZ „Solidarność”: Ja też dostaję telefony z pogróżkami
– Do mnie też dzwonią anonimowe osoby z pogróżkami Z tych telefonów
dowiaduję się, że niebezpieczeństwo grozi wszystkim tym, którzy będą
się zajmowali sprawą pani Wioletty, albo będą tworzyli związki zawodowe
w sieciach sklepów Biedronka. Ja osobiście się nie boję, ale inni mogą
być przestraszeni. I nie ma się co dziwić.
|