Warunki pracy w Biedronce naruszały przepisy BHP - uznał gdański sąd
apelacyjny, przyznając byłej pracownicy tej sieci 10 tys. zł
odszkodowania. Jej pełnomocnik wskazuje, że wyrok ma charakter
precedensowy, ponieważ po raz pierwszy sąd użył takiej argumentacji. Do
tej pory przyznawano odszkodowania za przepracowane nadgodziny.
- W Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku zapadł bardzo ważny wyrok - powiedział
nam mecenas Lech Obara, który reprezentuje pracowników sieci Biedronka
należącej do portugalskiej firmy Jeronimo Martins. Podkreśla, że
pierwszy raz sąd uznał, że podstawą przyznania odszkodowania była praca
w warunkach naruszających przepisy BHP. - Tego dotychczas nie było,
myśmy przez wiele lat walczyli, żeby dostać zadośćuczynienie za
nadgodziny - mówi olsztyński radca prawny.
Na warunki pracy
urągające przepisom BHP - a co za tym idzie, godności człowieka - kazał
zwrócić uwagę sądowi apelacyjnemu dopiero Sąd Najwyższy, uchylając jego
poprzedni wyrok. - Po tym wyroku każdy z pracowników tej sieci, jeżeli
będzie chciał, może dochodzić swoich praw - podkreśla Obara, dodając,
że wyrok gdańskiego sądu ma charakter precedensowy.
Sąd przyznał
byłej pracownicy sieci zadośćuczynienie w wysokości 10 tys. złotych. -
Wnioskowaliśmy o 50 tys., ale kwota w tej wysokości też jest dobra -
ocenia mecenas. Zwraca uwagę, że sąd uznał, iż pracownica pracowała w
takich warunkach tylko rok, potem przy rozładunku byli mężczyźni. - Dla
tych osób to jest duża kwota - dodaje.
O sieci Biedronka zrobiło się
głośno kilka lat temu, po tym jak Bożena Łopacka, kierownik jednego ze
sklepów, zaczęła zwracać uwagę, że dochodzi tam do łamania praw
pracowniczych. Przed sądem domagała się wypłaty 26 tys. zł
wynagrodzenia za godziny nadliczbowe. Po tym fakcie pozwy przeciwko
Biedronce skierowało wiele innych osób. Zapadały wyroki prawomocne, jak
np. ten w Białymstoku z 2007 r. - 18 tys. zł odszkodowania. Koncern
Jeronimo Martins zawsze kierował kasacje do Sądu Najwyższego.
Powstało
nawet Stowarzyszeniu Poszkodowanych Przez Wielkie Sieci Handlowe
Biedronka. Przeciwko jej kierownictwu portugalska firma skierowała
pozew do sądu, twierdząc, że jego wypowiedzi o ciężkich warunkach pracy
w sieci Biedronka naruszają dobra osobiste spółki. Ostatecznie na
początku grudnia zeszłego roku Sąd Najwyższy przyznał rację sądom
niższych instancji, które stwierdzały, że zarzuty formułowane przez
prezesa stowarzyszenia Edwarda Gollenta, a dotyczące wykorzystywania
pracowników i dostawców sklepów sieci Biedronka opierają się na
prawdziwych informacjach i w związku z tym nie naruszają dóbr
osobistych spółki. Zarzuty te potwierdziła m.in. kontrola Państwowej
Inspekcji Pracy.
|