|
Biedronka kazała ludziom pracować za darmo |
|
|
|
|
06.07.2007. |
 Gazeta Wyborcza Spółka Jeronimo Martins, właściciel sieci sklepów Biedronka, przed sądem domagała się przeprosin od olsztyńskiego prawnika Lecha Obary, który zarzucał jej złe traktowanie pracowników. Firma przegrała, bo sąd uznał, że obrońca zatrudnionych w niej ludzi działał w interesie społecznym.
Jeronimo wytoczyło Obarze proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych
za to, że w grudniu 2005 roku udzielił "Super Ekspressowi" negatywnej
wypowiedzi o wielkich sieciach handlowych [nazwa Biedronka nie padła -
red.], a dodatkowo napisał o Jeronimo krytyczny list do nowo
mianowanego wówczas ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. - Te
wypowiedzi dotyczyły prowadzonego wówczas przez poznańską prokuraturę
okręgową śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w tej sieci - mówi
Obara. - Powiedziałem, że według mnie istnieje tzw. układ poznański,
tj. informacje z prokuratury przeciekają do Jeronimo. Po mojej
interwencji minister przeniósł śledztwo do Gliwic - opowiada prawnik.
 radca prawny Lech Obara
Lech Obara od kilku lat reprezentuje przed sądami pracy byłych
pracowników Biedronki, którzy walczą o wypłatę za nadgodziny
przepracowane w sklepach sieci. Obara ujawniał także mediom
nieprawidłowości w funkcjonowaniu sklepów, np. to, że przez szereg lat
ciężkie palety z towarami pracownicy rozładowywali ręcznie. - Firmie
Jeronimo moja aktywność nie jest na rękę, dlatego pozwali mnie przed
sąd, liczyli, że mnie tym zastraszą, że zamknął mi usta - mówi Obara. -
Odnieśli wręcz przeciwny skutek: nie tylko nie zniechęcą mnie do
publicznych wypowiedzi, a wręcz dodali mi siły do walki o prawa
krzywdzonych przez nich ludzi.
Spółka Jeronimo poczuła się też dotknięta wystąpieniem Lecha Obary
przed kamerami telewizji TVN w programie "Uwaga", w którym prawnik
mówił, że zbyt ciężka praca w Biedronce doprowadziła do śmiertelnego
pęknięcia krwiaka mózgu u pracownicy sieci. - Tę sprawę bada
prokuratura, która dysponuje już trzema opiniami medyków, którzy mówią,
że ciężka praca w sklepie miała wpływ na stan zdrowia i w konsekwencji
zgon tej pani - mówi Obara, który na procesie wytoczonym przez Jeronimo
przekazał te opinie sądowi. Poza tym przekonywał sąd, że nie wypowiadał
się w mediach krytycznie o Jeronimo po to, by szkodzić spółce, ale
działał w interesie społecznym.
Jeronimo domagało się za te wypowiedzi przeprosin w ogólnopolskich
gazetach, a także 25 tys. zł na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża.
W marcu Obara wygrał pierwszy proces przed sądem okręgowym w Olsztynie,
ale Jeronimo zaskarżyło ten wyrok do białostockiego sądu apelacyjnego.
Ten właśnie stwierdził, że w Olsztynie zapadł prawidłowy wyrok -
przyznał rację Obarze, uznając, że działał on w obronie pracowników
sieci.
Firma Jeronimo pozwała także Edwarda Gollenta, szefa Stowarzysznia
Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka i samo
stowarzyszenie, a oni "odwdzięczyli się sieci Jeronimo i jej szefom
pozwami karnymi z prywatnego oskarżenia". Te sprawy są w toku.
|
komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza... |
Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
Musisz się zalogować.