Udział organizacji społecznych w procesach jest znikomy. Projekt wzmocnienia ich statusu budzi jednak obawy
Niepokoi możliwość przedłużania przez takie organizacje i tak już przewlekłego postępowania.
Mimo
że już stary kodeks dopuścił udział organizacji w postępowaniu karnym,
ich rola jest wciąż niewielka. Przedstawiciel organizacji społecznej
może tylko uczestniczyć w rozprawie, składać oświadczenia na piśmie i
zabrać głos na koniec rozprawy (jeśli sąd mu na to pozwoli). – To
instytucja praktycznie martwa – ocenia prof. Piotr Kruszyński, stały
ekspert Sejmowej Komisji ds. Kodyfikacji.
Więcej uprawnień
Dlatego
Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad nowelizacją kodeksu
postępowania karnego. W maju ma się nim zająć rząd (inna propozycja
dotyczy rozszerzenia uprawnień radców prawnych: szerzej – "Adwokaci stracą monopol na sprawy karne", "Rz" z 18 kwietnia).
Pomysłodawcą jest Stowarzyszenie Pomocy Prawnej Stop Wyzyskowi.
Proponuje
ono rozszerzyć udział organizacji społecznych na śledztwa – ale tu nie
znajduje akceptacji Ministerstwa Sprawiedliwości.
Chce też
wzmocnić ich rolę przed sądem – i to MS popiera. Takie organizacje
miałyby uprawnienia strony, w szczególności prawo do składania wniosków
dowodowych, środków zaskarżania, np. zażaleń, apelacji (szczegóły w
ramce).
Wykorzystać organizacje
Właściwie
wszyscy są zgodni, że w sprawach karnych trzeba coś z organizacjami
zrobić. Tym bardziej że w sprawach cywilnych ich rola jest znacznie
większa, a ostatnio została jeszcze wzmocniona. 28 marca Sejm poszerzył
bowiem krąg organizacji, które mogą wytaczać procesy cywilne na rzecz
poszkodowanych bądź ich wspierać. Organizacje mają tam uprawnienia
strony: mogą więc składać oświadczenia i zgłaszać wnioski, które uznają
za celowe, oraz przytaczać fakty i dowody na ich potwierdzenie. Mogą
też zaskarżać orzeczenia sądowe (szerzej: "Organizacje społeczne zastąpią poszkodowanych", "Rz" z 29 marca).
–
Jestem za wzmocnieniem roli organizacji, oczywiście nie aż tak jak w
sprawach cywilnych. Nie muszą wyręczać prokuratora, ale nie powinny być
na rozprawie zupełnie nieaktywne, jakby ubezwłasnowolnione – powiedział
"Rz" Jerzy Kozdroń, poseł PO, przewodniczący komisji nadzwyczajnej ds.
zmian w kodyfikacjach.
Żeby nie przedobrzyć
Dużo
większym sceptykiem jest prof. Kruszyński. – Nie widzę potrzeby zmiany
przepisów. W sprawie karnej występuje przecież prokurator, często też
pokrzywdzony, na dodatek z adwokatem (radcą). Organizacja społeczna to
niepotrzebne mnożenie uczestników – nie widzę dla niej większej roli.
Jeśli już coś zmieniać, to można by wyraźnie przyznać organizacjom
prawo do podsumowania rozprawy.
Podobnie uważa sędzia Rafał Malarski z Sądu Najwyższego, karnista.
–
Każde dodatkowe ogniwo w postępowaniu, np. prawo zgłaszania dowodów, to
okazja do jego przedłużenia – powiedział "Rz". – Proces musi się toczyć
wedle odpowiednio sformalizowanej procedury.
Początki najważniejsze
Prof.
Kruszyński widzi natomiast rolę organizacji na wstępnym etapie
postępowania – gdy np. broniąc kobiet przed przemocą w rodzinie,
zawiadamiają organy ścigania. Ale tu ich rola właściwie się kończy.
–
Głośna sprawa molestowania w olsztyńskim urzędzie miejskim pokazuje, że
pokrzywdzonym (w tym wypadku pracownicom) przydałoby się wsparcie
społeczników już na etapie śledztwa (w prokuraturze, na policji), bo
może on być nawet bardziej stresujący niż rozprawa w sądzie –
przekonuje mec. Lech Obara, prawnik Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi. –
Dlaczego nie dopuścić np. związków zawodowych do spraw karnych, w
których chodzi o naruszenie praw pracowniczych?
|