|
<< powrót
Arcybiskup przeciwko wyzyskowi pracowników hipermarketów
Sieć sklepów Biedronka chwali się, że obdarowała swoich pracowników paczkami świątecznymi. Pracownicy skarżą się, że za te "dary" musieli potem zapłacić
Sprawa wypłynęła w Łodzi, przy okazji procesów wytoczonych Jerónimo Distribution Martins (właścicielowi sieci sklepów Biedronka) o niezapłacone nadgodziny. - Jedna z byłych pracownic Biedronki wykrzyczała w sądzie, że nawet za paczki na święta musiała oddawać, o czym nikt jej wcześniej nie powiedział. To nieuczciwe i perfidne - ocenia mecenas Jan Tyszkiewicz, który współpracuje ze Stowarzyszeniem Poszkodowanych przez JDM Biedronka w Łodzi.
Pracownicy portugalskiej sieci sklepów dostawali co roku tuż przed Bożym Narodzeniem paczki dla dzieci. - Były w nich czekolady, ptasie mleczko, owoce. Raz zdarzyła się polarowa czapeczka z logo Biedronki, innym razem plecak. Oczywiście wszystkie produkty były z supermarketu. Każdy się cieszył, bo dla dzieci zawsze dobrze coś dostać pod choinkę - opowiada pani Bożena, która przez dziewięć lat pracowała w jednej z łódzkich Biedronek.
Po tym jak zrezygnowała z pracy, pani Bożena wraz z czterema pracownikami z tego samego sklepu wytoczyła Biedronce proces o niezapłacone nadgodziny. Koncern musiał dostarczyć do sądu wszystkie paski wynagrodzeń pracowników. - Rzadko nam je wydawano, więc dopiero w sądzie przejrzeliśmy je dokładnie. Okazało się, że są tam tajemnicze dopiski: "świadczenie w naturze". I koleżanka się dopatrzyła, że za paczki płaciliśmy sami - mówi pani Bożena. W niektórych latach pracodawca odciągał ok. 100 zł, w innych za paczki pracownicy płacili nawet 260 zł!
- A tak się cieszyliśmy, że firma o nas dba. Dawali paczki nawet tym, którzy nie pobierali rodzinnego - dodaje pracownica z Bydgoszczy. Kiedy dostała niższą pensję, spytała o powód kierownika rejonu. - Przyznał, że to za bony świąteczne i paczki, ale próbował obrócić to w żart. Pracownicy się nie buntowali, bo uznali, że tak już musi być - dodaje.
Koncern chwali się paczkami na swojej stronie internetowej. W zakładce "odpowiedzialność społeczna" czytamy: "W grudniu wszyscy pracownicy sieci Biedronka i ich dzieci otrzymali od firmy świąteczne prezenty. Dla dorosłych były to duże sportowe torby wypełnione świątecznymi produktami z Biedronki. Dzieci dostały torby szkolne pełne słodyczy i dużą pluszową maskotkę - biedronkę".
Edward Golent, przewodniczący Stowarzyszenia Poszkodowanych przez JDM Biedronka, jest oburzony. - Kiedy dotarły do mnie takie sygnały od wielu pracownic, przetarłem oczy. Co to za firma, która hojnie rozdaje i jeszcze się tym chwali, a potem odciąga z pensji?
- Przestrzegam państwa przed szukaniem w tym sensacji. Jeśli ktoś powiedział, że musiał płacić za paczkę świąteczną, to chyba się pomylił - brzmiała "wstępna odpowiedź" Pawła Tymińskiego, rzecznika JDM Biedronka. Za chwilę odpisał: "Pozycja figurująca w tzw. pasku płac wynika z obowiązujących przepisów podatkowych - nie jest to indywidualne działanie naszej firmy. Ustawa określa kwoty świadczeń socjalnych na osobę, powyżej których pracownik musi odprowadzić podatek. Nieodprowadzenie tego podatku jest niezgodne z prawem".
Izabella Adamczewska, Agnieszka Urazińska, Łódź
|