<< powrót


Inspektor pracy bez pracy

Marszałek Sejmu odwołał wczoraj główną inspektor pracy Annę Hintz. SLD i Samoobrona protestują.

Anna Hintz: Marszałek może mnie odwołać.
Jednak uzasadnienie decyzji zawiera zarzuty, które mnie krzywdzą

Odwołania Anny Hintz od dawna domagało się Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka. - Praca za darmo, zmuszanie kobiet do dźwigania setek kilogramów ciężarów, do pracy nocą i w święta. Na to wszystko, co działo się w sieci Biedronka, inspekcja kierowana przez panią Hintz długo nie reagowała - wylicza Edward Gollent, szef Stowarzyszenia Poszkodowanych.

- A jak już zaczęła kontrole, to winą obarczyła kierowników sklepów, takie same ofiary wyzysku, a nie właścicieli sieci.

Byli pracownicy Biedronki mają za złe inspekcji kierowanej przez Annę Hintz, że nie wsparła ich w prawnym dochodzeniu odszkodowań od właściciela sieci - portugalskiego koncernu Jeronimo Martins.

W czwartek marszałek Sejmu Marek Jurek decyzję o odwołaniu Anny Hintz przesłał do zaopiniowania przez Radę Ochrony Pracy (rada nadzoruje PIP). W tajnym głosowaniu rada zgodziła się z marszałkiem. Za odwołaniem Hintz było 10 osób, przeciw - 8, cztery się wstrzymały.

Czym przekonał radę Marek Jurek? W uzasadnieniu decyzji o odwołaniu napisał m.in. o tym, że inspektor Hintz nie ma inicjatyw legislacyjnych, nie współpracuje z partnerami społecznymi, a polska inspekcja jest niedostosowana do rynku pracy.

Wczoraj na konferencji prasowej w Sejmie Marek Jurek przyznał, że PiS od dawna inaczej wyobraża sobie działanie PIP. Partia chce PIP podporządkować rządowi.

- Pan marszałek ma prawo mnie odwołać. Jednak uzasadnienie decyzji zawiera zarzuty, które mnie krzywdzą i są nieprawdziwe. Pracę inspekcji bardzo dobrze ocenia parlament - mówi "Rz" Anna Hintz.

Odwołanie generalnej inspektor wywołało małe zamieszanie w Sejmie. Zaprotestował Andrzej Lepper: uznał, że odwołanie Hinz to przejaw nielojalności marszałka Jurka, bo to właśnie Lepper - w ramach podziału obowiązków między wicemarszałkami - nadzoruje Radę Ochrony Pracy. - Albo takie sytuacje uporządkujemy, będziemy współpracować w ramach paktu stabilizacyjnego, albo skończmy tę zabawę - mówił Lepper.

Jurek przyznał, że pretensje szefa Samoobrony są częściowo uzasadnione i być może powinien go poinformować o decyzji. - Wicemarszałek Lepper w ramach podziału zadań w Prezydium Sejmu dostał zadanie zajmowania się Inspekcją Pracy. Należała mu się ta informacja, na pewno to wyjaśnię - powiedział Jurek. Zaznaczył jednak, że decyzja o odwołaniu głównego inspektora pracy "to nie jest decyzja, która należałaby do pana wicemarszałka Leppera".

Przeciwko decyzji Marka Jurka głośno protestowali wczoraj także posłowie SLD. Cztery lata temu marszałek Marek Borowski z Sojuszu powołał Annę Hintz, odwołując ze stanowiska jej poprzednika Tadeusza Zająca.

- Tamto odwołanie odbyło się praktycznie bez żadnego uzasadnienia - przypomina w rozmowie z "Rz" Bożena Borys-Szopa, wiceprzewodnicząca Rady Ochrony Pracy i członkini władz krajowych "Solidarności". Według naszych informacji, to ona ma być nową główną inspektor pracy. Sama zainteresowana twierdzi, że takiej propozycji jeszcze nie dostała.


IWONA TRUSEWICZ