<< powrót


Poszkodowani z Biedronki: zmienić sędzię

Przewodniczący Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Biedronkę zarzuca sądowi brak bezstronności w procesie o zniesławienie właściciela supermarketów firmy Jeronimo Martins.

P Sprawa jest nietuzinkowa. Jeronimo Martins Dystrybucja skarży Stowarzyszenie o naruszenie dóbr osobistych. Chodzi o skargę Stowarzyszenia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, że śledztwo o wyzysk pracowników Biedronki mogło być manipulowane. W skardze pojawiło się zdanie: "układ poznańsko-nieformalnych więzi między organami prokuratury i zarządami JMD, czego efektem jest nieudolność i przedłużanie się postępowań karnych".

Teraz JMD domaga się od Stowarzyszenia przeprosin i 50 tys. zł na PCK.

Sprawa trafiła do warszawskiego sądu i tu, od kilku miesięcy, nie może się rozpocząć. Stowarzyszenie walczyło najpierw o pełnomocnika z urzędu. Sąd go nie przyznał. Chciało przeniesienia sprawy do Olsztyna. I na to sąd się nie zgodził. Te decyzje były po myśli prawników JMD. Gdy sędzia Hanna Plaskota poinformowała wczoraj o tej ostatniej, Edwarda Gollenta, przewodniczący Stowarzyszenia, wstał i do reprezentującego JMD mec. Dariusza Skuzy odezwał się: - Służy pan złej sprawie.

Zażądał też wyłączenia ze sprawy prowadzącej sprawę sędzi. Z pisemnego wniosku wynika, że Stowarzyszenie zarzuca jej, iż "faworyzuje" drugą stronę, a ponadto, że łączy ją "stosunek osobisty" (to prawnicze wyrażenie) z mec. Skuzą. Ten - według Stowarzyszenia - miał być przed laty, jako sędzia, przełożonym Plaskoty.

- Nigdy nie współpracowałam z sędzią Dariuszem Skuzą ani nie zetknęłam się z nim w ramach swojej pracy, czy prywatnie - oświadczyła prowadząca proces.

- To wniosek cyniczny i groźny dla wymiaru sprawiedliwości, jego intencją jest niedopuszczenie do rozprawy - mówił z kolei mec. Skuza i wyjaśnił, że karierę sędziowską zakończył 13 lat temu, a pracował w innym niż sędzia Plaskota wydziale. I dodał, że wiadomo mu z innej sprawy, że minister Ziobro polecił zbadać jego "związki" w warszawskim sądzie.

Sytuację ocenić i wniosek Stowarzyszenia rozstrzygnąć musi teraz trzech innych sędziów.


Bogdan Wróblewski