<< powrót


Pracowali za dużo, teraz Biedronka zapłaci

Byli pracownicy wygrali z siecią Jeronimo Martins. Sąd w Olsztynie kazał wypłacić im odszkodowania

Wioletta Tulska i Krzysztof Błażyński byli kierownikami sklepów sieci Biedronka w Olsztynie. Za przepracowane za darmo 3600 i 4500 nadgodzin zażądali od jej właściciela - portugalskiego koncernu Jeronimo Martins - 50 tys. zł i 49,5 tys. zł odszkodowania.

W sądzie zeznali, że pracowali po 11 - 12 godzin na dobę. Zdarzało się, że dwa, trzy razy w miesiącu nawet po 20 godzin. - Ewidencję przepracowanych godzin prowadziłem rzetelnie do połowy miesiąca. W tym czasie wyczerpywałem limit wynikający z umów. Wtedy szefowie zmuszali mnie do pisania ewidencji od nowa - opowiadał "Rz" Krzysztof Błażyński.

Sędzia Piotr Prusinowski uznał, że koncern Jeronimo nie płacił pracownikom za nadgodziny i wymuszał fałszowanie czasu pracy. Obciążył go kosztami procesu i powołania biegłych. Odszkodowania przyznał jednak tylko za ostatnie trzy lata pracy (zgodnie z prawem reszta roszczeń uległa przedawnieniu). Wioletta Tulska dostanie 11 tys. 700 zł z odsetkami od 2002 r., a Krzysztof Błażyński 6,5 tys. zł z odsetkami. Wyrok nie jest prawomocny.

- Odwołamy się. Chcemy powalczyć o odstąpienie od przedawnienia roszczeń w sprawach rażącego naruszenia praw pracowniczych - powiedział po ogłoszeniu wyroku Lech Obara, radca reprezentujący byłych kierowników.

W całym kraju przeciwko Biedronce toczy się kilkadziesiąt procesów z oskarżenia prywatnego. Bożena Łopacka z Elbląga wygrała 35 tys. zł w pierwszej instancji. Andrzej Szmalec z Białegostoku 40 tys. zł - także w pierwszej instancji. Katarzyna Wiktorzak z Pasłęka domaga się zapłaty 100 tys. zł odszkodowania za utraconą ciążę (dźwiganie ciężarów w Biedronce miało spowodować poronienie). Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe - Biedronka żąda natomiast w imieniu stu pracowników 2 mln zł odszkodowania. Gliwicka prokuratura sprawdza, czy w sieci stworzony został system wyzysku pracowników.

 


i.t.