<< powrót


A to Biedronki!

RYBNIK. W tutejszym Sądzie Rejonowym zapadł precedensowy wyrok w sprawie znęcania się nad pracownicami sklepów sieci Biedronka. Dwie młode kierowniczki zostały skazane na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywny. Muszą też przeprosić swoje podwładne.

W styczniu tego roku do Prokuratury Rejonowej w Rybniku wpłynęło pismo czterech kobiet w średnim wieku, byłych pracownic sklepu Biedronka w Rybniku Chwałowicach, które nie były już w stanie znieść atmosfery terroru i nieustannego poniżania. Kobiety były tam zatrudnione w różnych okresach czasu od 1997 roku do maja roku 2002. Informowały, że dwie kolejne kierowniczki sklepu zwyczajnie się nad nimi znęcały. Prokuratura wszczęła dochodzenie, które skończyło się skierowaniem w czerwcu do sądu aktu oskarżenia przeciwko dwóm młodym kobietom, które w Biedronce w Chwałowicach pełniły funkcję kierownika sklepu. Zdaniem prokuratury bez skrupułów wykorzystywały swoją pozycję i trudną sytuację na rynku pracy, znęcając się nad swymi podwładnymi. Pierwsza rozprawa odbyła się 21 listopada w wydziale grodzkim tutejszego sądu rejonowego. 28-letnią Monikę S. z Czerwionki-Leszczyn i 29-letnią Bożenę F. z Rybnika oskarżono o to, że działając z chęci wyrządzenia krzywdy moralnej, znęcały się nad podległymi pracownicami. W przypadku Moniki S., która obecnie pracuje jako kierowniczka sklepu, tyle że poza Rybnikiem, w akcie oskarżenia wymieniono nazwiska trzech pokrzywdzonych ekspedientek. Oskarżona miała wobec nich używać słów obelżywych i wulgarnych, zmuszać do wykupywania towarów przeterminowanych, a także do pracy ponad siły i w godzinach nocnych. W jedną z pokrzywdzonych Monika S. miała nawet rzucać nieświeżym towarem i wrzucać do jej garderoby nieczystości. W innym przypadku zabroniła swej podwładnej korzystać z toalety i zmusiła ją do sprzątania nieczystości. Na liście pokrzywdzonych przez Bożenę F. widnieje tylko jedno nazwisko. Od listopada 1997 do 31 lipca 1999 również odnosiła się do swej podwładnej w sposób wulgarny i również zmuszała ją do pracy w nocy, a także w dniach wolnych od pracy. Miała też jej kazać wyszorować część sklepu szczoteczką do zębów, co do tej pory kojarzyło się raczej z wojskową "falą". Wobec obu oskarżonych nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych. Obie nie przyznały się do winy. To pierwsza tego typu sprawa, która trafiła do sądu. Jedna z dwóch oskarżonych, która swą zawodową karierę rozpoczynała od posady kasjerki w sklepie spożywczym, cieszy się np. opinią kobiety "żyjącej firmą" 20 godzin na dobę. Jej byli współpracownicy wspominają m.in. zarządzane przez nią z byle powodu, trwające nieraz do późnej nocy inwentaryzacje i presję, jaką na nich wywierała, opowiadając o tym, do czego jest zdolna. Nielubianym pracownikom zlecała prace niemające większego sensu, a swoich ulubieńców nagradzała miesięcznymi premiami. Jej zawodową gorliwość obrazuje często powtarzane przez nią powiedzonko - o rowku w tyłku, którym powinien spływać pot... Sąd nie tylko uznał, że obie oskarżone znęcały się psychicznie nad podwładnymi, ale też rozszerzył kwalifikację popełnionych przez nie czynów, dowodząc, że złośliwie naruszały prawa pracowników. Monikę S. sąd skazał na rok i dwa miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, zaś Bożenę F. na rok, również w zawieszeniu na trzy lata. Obie przez dwa lata nie mogą zajmować stanowisk kierowniczych i muszą przeprosić pokrzywdzone kobiety. Bożena F. pełni obecnie funkcję kierownika jednego z tzw. rejonów (kilka Biedronek) znajdujących się poza granicami województwa śląskiego. Rzecznik prasowy spółki Jeronimo Martins Dystrybucja, która jest właścicielem sieci Biedronka, informuje, że władze firmy zajmą oficjalne stanowisko dopiero po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku. Teraz ograniczyły się do stwierdzenia, iż firma nie akceptuje i nigdy nie akceptowała zachowań, które w jakikolwiek sposób naruszają godność i dobra osobiste pracowników. Jak dowiedzieliśmy się, w spółce wprowadzono wewnętrznym rozporządzeniem obostrzenia dotyczące czasu pracy. Kasjerki mają przejmować i zdawać kasy punktualnie co do minuty; wszyscy pracownicy mają też opuszczać sklepy najpóźniej o godzinie 22.

WaT


www.nowiny.rybnik.pl