<< powrót


Aż się ciemno w oczach robiło

Magda pracowała jak wół, nie jak człowiek. Portugalscy właściciele Biedronki najwidoczniej nie zauważyli, że jesteśmy ludźmi. To jest chore, co oni z nami wyprawiali! - zeznała przed gdańskim sądem pracy świadek Hanna Leczkowska, była pracownica Biedronki.

Magdalena Borowska
fot. Renata Dabrowska / AG
Kobieta zeznawała 20 września w procesie, który jej była koleżanka z pracy Magdalena Borowska wytoczyła portugalskiej spółce Jeronimo Martins Dystrybucja (JMD). Borowska domaga się od właściciela sieci sklepów Biedronka zapłaty 25 tys. zł za przepracowane nadgodziny. Twierdzi, że była traktowana jak niewolnica.

Hanna Leczkowska w latach 2001-2003 pracowała w dwóch gdańskich sklepach Biedronki - była kasjerką, a potem zastępcą kierownika sklepu.

- Z Magdą Borowska poznałam się, pracując w sklepie przy ul. Grunwaldzkiej we Wrzeszczu. Musiałyśmy robić wszystko - sprzątać, obsługiwać kasy i rozładowywać towar. Ciągnęłyśmy również wózki, które ważyły tonę. Aż ciemno się w oczach robiło - opowiadała świadek.

Potwierdziła, że kilkunastogodzinny dzień pracy w Biedronce były normą.

- Nie płacili ludziom za nadgodziny, a ewidencja czasu pracy była fałszowana. Przychodziło się do pracy na 7.30, ale tak naprawdę nie wiedziałyśmy, o której wyjdziemy - dodała Leczkowska.

Podobne zeznania złożyła 20 września 21-letnia Weronika Sikorska (była zatrudniona w tym samym sklepie, w którym pracowała Magdalena Borowska).

- Przez trzy lata miałam w Biedronce praktyki. Nie miałam wtedy 18 lat, ale i tak musiałam ciągnąć ciężkie wózki. Po skończeniu szkoły przez rok byłam kasjerką, ale zwolniłam się, bo nie płacili za nadgodziny - stwierdziła Sikorska.

Proces z powództwa Borowskiej przeciwko JMD ruszył kilka miesięcy temu - był pierwszym w Trójmieście, w którym była pracownica Biedronki domaga się zapłaty za nadgodziny. Obecnie podobnych spraw rozpatrywanych w gdańskim sądzie jest już kilka, a kilkanaście pozwów jest przygotowywanych.

W trzech sprawach byłe pracownice Biedronki reprezentuje mecenas Wiesława Reszke-Szymańska. - Mamy duże szanse na wygraną, bo udało się nam udokumentować większość nadgodzin, za które JMD nie zapłaciło - ujawniła pani mecenas.


Grzegorz Szaro, Gdańsk 20.09 2005