<< powrót


Czy mieszkańcy Lublina zbojkotują hipermarkety, jeśli zaapeluje o to abp Józef Życiński?

Stanisław Fryc, bezrobotny

- Popieram ludzi, którzy tam pracują, ale nie jestem zdecydowany, czy zrezygnowałbym z zakupów w tego typu sklepach. Może gdybym miał więcej pieniędzy, to nie chodziłbym do hipermarketów, ale tam towary są tańsze, więc byłaby to trudna decyzja.

Patryk Gajowniczek, student fizyki

- Od tego typu interwencji są odpowiednie instytucje. Sam nie robię zakupów w hipermarketach, bo sprzedają tandetne produkty, niekoniecznie tanie. Hipermarkety to zbyt duże korporacje, żeby z nimi wygrać, to porywanie się z motyką na słońce. Dlatego nie poparłbym tej akcji.

Rafał Futa, student farmacji

- Byłbym przeciwny akcji. Skala bezrobocia na Lubelszczyźnie jest bardzo wysoka, ludzie muszą gdzieś pracować, a hipermarkety zatrudniają wiele osób. Dlatego poszedłbym tam na zakupy. Uważam, że jest to oszczędność czasu i pieniędzy.

Helena Golewska, pracownik biurowy

- Przez krótki okres mógłbym nie robić zakupów w hipermarketach, ale przez dłuższy nie. Kupuję tam, bo ceny są niższe. Nie robię zakupów w niedzielę, bo każdy pracownik ma prawo do odpoczynku. Żeby taka forma bojkotu przyniosła efekty, musiałoby ją poprzeć więcej osób.

Patrycja Malec, absolwentka filologii rosyjskiej

- Poparłabym protest, bo jest to jakaś pomoc zatrudnionym. Sama rzadko kupuję w hipermarketach, ale mieszkam z koleżanką, która pracuje w takim miejscu, i wiem, jak wygląda jej praca. Wstaje codziennie o 6 rano, wraca o 22 i nierzadko, jeśli jest remanent, musi zostawać w pracy. Narzeka na brak przerw i jest przemęczona.


not. ep, jz 06-06-2005