HANDEL Biedronka znowu w sądziePortugalska sieć Jeronimo Martins ogłosiła, że w jej sklepach prawa pracownicze nie są już naruszane Przedstawiciele firmy twierdzą, że sytuacja zatrudnionych znacznie się poprawiła, jednak - jak dowiedziała się "Rz" - w przyszłym tygodniu do sądu trafi pozew 100 byłych pracowników Biedronki, którzy domagają się zadośćuczynienia za krzywdy związane z pracą dla sieci. - Brakuje nam jeszcze pełnomocnictw od części osób, kompletujemy też świadectwa pracy i zaświadczenia lekarskie. Przy takiej skali sprawy musi to trochę potrwać - mówi "Rz" Lech Obara, radca prawny reprezentujący przed sądami Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe. Będzie to pierwszy pozew tego rodzaju w Polsce. - Będziemy domagali się odszkodowania wysokości 3,5 mln zł - dodaje Lech Obara. Jeronimo Martins Dystrybucja obwieścił, że do 31 lipca tego roku ma tylko 15 nowych procesów sądowych z byłymi pracownikami, a jedynie cztery sprawy dotyczą niewypłaconego wynagrodzenia za przepracowane nadgodziny. W 2004 r. byli pracownicy wnieśli do sądów 66 pozwów, w 2005 r. - 68 kolejnych. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, na które firma się powołuje, rocznie 2 proc. zatrudnionych Polaków wchodzi w proces sądowy ze swoim pracodawcą, a w przypadku JMD ten odsetek wynosi 0,5 proc. - Spraw jest znacznie mniej. Słynny pozew 100 pracowników nie był w istocie pozwem, tylko wezwaniem do podjęcia próby ugody. Odmówiliśmy ugody i postępowanie zostało umorzone - mówi Lesław Kański, członek zarządu firmy. Okazuje się, że się myli - pozew trafi jednak do sądu. JMD zaprezentował wczoraj swe osiągnięcia w dziedzinie polepszania sytuacji pracowników. - Najniższe wynagrodzenie wynosi 1,2 tys. zł brutto. Wprowadziliśmy nowy, elektroniczny system ewidencji czasu pracy. Zaproponowaliśmy też naszej załodze pakiet wielu szkoleń. Dzieci naszych pracowników wysyłamy na kolonie, opłaciliśmy też badania lekarskie 9 tys. kobiet, które u nas pracują - powiedział Marian Jaśkowiak, dyrektor personalny JMD. Firma nie chciała jednak ujawnić, ile na swoje propracownicze działania wydaje pieniędzy. - Nakłady na ten cel rosną, bowiem zatrudniamy coraz więcej osób - powiedział Pedro Pereira da Silva, dyrektor generalny JMD Polska. Poza naszym krajem firma działa jeszcze tylko na rynku portugalskim. Nie chce podać, jak afery związane z JMD w Polsce wpłynęły na kurs akcji koncernu.
Piotr Mazurkiewicz |