KIEDY ZAKOŃCZĄ SIĘ PROCESY Z SUPERMARKETAMI?Biedronki i Żabki pod prokuratorską lupą Dwa specjalne zespoły prokuratorów rozpracowują wszystkie przypadki wyzysku pracowników w sieciach Żabka i Biedronka. Planują m.in. powołanie biegłych z zakresu socjotechniki. Śledztwa w sprawie Biedronek i Żabek przeniesiono odpowiednio do Gliwic i Krakowa. Koordynuje je zastępca prokuratora generalnego prok. Jerzy Engelking Robert Rewiński: Co dzieje się dziś z tymi śledztwami? Jerzy Engelking: Sprawami zajmują się wydziały śledcze obu prokuratur okręgowych. W przypadku Biedronek badamy naruszenia praw pracowniczych. W przypadku Żabek chodzi o klasyczny przykład wprowadzenia w błąd ajentów, czyli oszustwo i wyzysk. W każdej prokuraturze zostały powołane trzyosobowe zespoły. Sprawy są obszerne, ale już udało im się z nimi zaznajomić i przygotować plany śledztw. Jakie to plany i jakie kompetencje mają zespoły prokuratorskie? - Opracowane, szczegółowe plany śledztw zakładają przesłuchanie kilku tysięcy świadków, gromadzenie dokumentacji firm, powołanie biegłych, którzy m.in. będą badać dokumenty pod kątem ewentualnych fałszerstw. W przypadku Biedronek mamy do czynienia z 800 sklepami w całej Polsce. Zespoły prokuratorów będą pracować ze wszystkimi komendami policji. Zaplanowana jest narada prokuratorów z policjantami, którzy będą oddelegowani do tych czynności. Pracę policjantów koordynować będzie wydział ds. przestępczości gospodarczej katowickiej komendy wojewódzkiej. Jeśli chodzi o Żabki, to ustaliliśmy, że najwięcej pokrzywdzonych - ajentów - jest w Poznaniu, Warszawie oraz na Wybrzeżu. To pionierskie śledztwo, ponieważ w celu udowodnienia oszustwa badane będzie postępowanie przedstawicieli sieci przed podpisaniem umów z ajentami i warunki, na jakich umowy zostały zawarte. Konieczne w tym zakresie jest skorzystanie z opinii biegłych, między innymi z zakresu socjotechniki. Czy mimo braku dokumentacji dotyczącej rejestracji czasu pracy można udowodnić, że pracownicy Biedronek byli wyzyskiwani? Chodzi o tysiące godzin darmowej pracy po godzinach. - Jest to trudne, ale możliwe. Jeśli brakuje dokumentacji, to istotne znaczenie będą miały przesłuchania świadków. A co z blisko setką byłych ajentów Żabek, którzy twierdzą, że sieć wpędziła ich w gigantyczne długi? - Rzeczywiście postępowanie dotyczy wielu osób, które mają już problemy z komornikami, jak i tych, które stoją w obliczu procesów cywilnych. W tej chwili prokuratura bada, czy można udowodnić, że umowy były zawarte wadliwie. Treść umów świadczy o tym, że zostały one sporządzone przez wysokiej klasy specjalistów z dziedziny prawa. Minister Ziobro mówił, że prokuratura wykryła wiele zaniedbań w poznańskich śledztwach. - Faktycznie uchybienia takie zostały stwierdzone w obu postępowaniach. Dotyczą niektórych przesłuchań, które były prowadzone mało wnikliwie. Stwierdzone uchybienia jednak nie miały wpływu na sytuację prawną osób pokrzywdzonych. One nadal mogą domagać się swoich praw. W lipcowym "Dużym Formacie" opisaliśmy, jak centrala Żabki doprowadzała swoich ajentów i ich rodziny do ruiny, jak zmuszała ich do kupowania niechodliwych towarów, do organizowania niekorzystnych promocji i jak w nocy poprzez sieć komputerową zaniżała ceny. A wielomilionowe zobowiązania egzekwowała z domów i sklepów ajentów, wykorzystując weksle in blanco. Czy działania prokuratorskie to potwierdzają? - Ajenci zgłaszają różne fakty świadczące o ich pokrzywdzeniu przez sieć. W tej chwili realizowane są czynności zmierzające do procesowego potwierdzenia takich faktów. Jednak to nie jest właściwy moment, aby mówić o szczegółowych ustaleniach śledztwa. Do tej pory postępowania dotyczące wyzysku ajentów sieci Żabka były umarzane. Czy można udowodnić, że sieć wykorzystywała ich przymusową sytuację, czyli biedę i bezrobocie, do podpisywania niekorzystnych dla nich umów? - W prowadzonym śledztwie zostanie zbadane, czy sytuacje, w jakich znaleźli się ajenci, rzeczywiście były tak przymusowe, że można mówić o wyczerpaniu znamion przestępstwa określonego w art. 304 k.k. Jednakże należy zaznaczyć, że strony umów mają pełną swobodę w ustaleniu ich treści, a w konsekwencji do ich podpisania. Skutki, jakie dotknęły ajentów, są wynikiem treści zawartych umów. Należy zbadać, czy przed jej podpisaniem ajent nie został wprowadzony w błąd. Kiedy zakończą się te śledztwa? - Nie sposób tego określić. Są bardzo pracochłonne m.in. ze względu na liczbę świadków do przesłuchania. Chcielibyśmy je zakończyć w tym roku. Jednak prokuratorzy chcą także pomóc byłym pracownikom Biedronek w procesach cywilnych i przystępować do tyczących się sprawy postępowań, popierając roszczenia poszkodowanych. W przypadku pracowników sieci Żabka prokuratorzy gotowi są udzielać informacji prawnych, które mogłyby pomóc pokrzywdzonym w rozwiązaniu ich sytuacji, np. wycofania się z umowy ajencyjnej. Prosimy, by ajenci pokrzywdzeni przez Żabkę zgłaszali się do wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Krakowie. ROZMAWIAŁ ROBERT REWIŃSKI Biedronka nie chce płacić W czwartek nie doszło do sądowej ugody pomiędzy stu byłymi pracownikami a siecią marketów Biedronka. Brak ugody oznacza, ze dojdzie do procesów sądowych. GW Tekst pochodzi z Internetowego Archiwum Gazety Wyborczej . Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez odrębnej zgody Wydawcy zabronione. Robert Rewiński |