|
<< powrót
Kręgosłup na wyzysku
"Wyzysk po polsku" nie mieści się nawet w najczarniejszych unijnych symulacjach. Niewypłacanie należnych pieniędzy to tylko wierzchołek góry lodowej. Owszem, mamy bardzo propracowniczy kodeks pracy, ale polscy pracodawcy są mistrzami w omijaniu jego przepisów.
Umowa o pracę? Nieuczciwość pracodawców przy konstruowaniu umów nie zna granic. Katarzyna Lisiak pracowała w małej gastronomii w Rzeszowie. - Po paru miesiącach pracy pochwaliłam się szefowi, że za trzy tygodnie wychodzę za mąż. On uśmiechnął się i powiedział, żebym przypomniała sobie umowę o pracę, jaką z nim zawarłam.
Dziewczyna zdębiała. Na dole strony znalazła drobnym drukiem odnośnik, że "umowa wygasa wraz ze zmianą stanu cywilnego pracownika".
Na tym nie koniec. Rzecz niedopuszczalną wykonywała firma P-APPH Koss. Kandydatom do pracy przedkładano do wypełnienia trzystronicową ankietę. Wszystko byłoby w porządku, gdyby pytania nie wykraczały daleko poza gwarantowaną konstytucyjnie ochronę prywatności. Pytano o orientację polityczną, kiedy się ostatni raz głosowało, o wyznanie, problemy z fiskusem. Petent podpisywał oświadczenie, że podaje te dane bez przymusu. Wypełnienie ankiety było jednak warunkiem rozpatrywania kandydatury ubiegającego się o pracę. Czy to na pewno brak przymusu? - O nadużyciach w umowach pracowniczych dowiadujemy się, robiąc kontrole. Poza tym nie mamy na to wpływu - przyznaje Jerzy Iwaszkiewicz z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi. Spośród 391,5 tysiąca wniosków złożonych do kontrolowanych zakładów przez inspektorów pracy w 2004 roku 39 proc. dotyczyło nieprawidłowości przy nawiązywaniu i rozwiązywaniu stosunku pracy.
Zatrudnij się sam
Swego czasu głośna była sprawa pracowników z Oddziału Rentgenowsko-Fizjoterapeutycznego jednego z dużych szpitali. Mieli umowę o pracę, zagwarantowane prawa pracownicze, ZUS, unormowany czas pracy - pięć godzin dziennie ze względu na szkodliwość promieni rentgena. Pracodawca, szukając oszczędności, zaproponował pracownikom zmianę umowy na cywilnoprawną. Nie mieli wyjścia. Efekt był taki, że wykonywali to samo, tylko na o wiele gorszych warunkach płacowych. Pięciogodzinny czas pracy nie wchodził w grę. Chcąc się utrzymać, musieli pracować osiem godzin.
Wykorzystywanie luki w prawie i zatrudnianie pracowników jako podmioty gospodarcze to plaga w firmach budowlanych. Klasyczna sytuacja wygląda tak, że umowę o pracę ma tylko kierownik. Reszta pracowników to "samodzielne firmy": dekarz, tokarz, blacharz, murarz. Z dachów i ścian na budowach spadają "podmioty gospodarcze", które odpowiedzialne były same za siebie. Nikt wtedy nie prowadzi śledztwa, nie pyta się, kto zawinił.
- Samozatrudnienie to największa patologia, z jaką się spotykamy - mówi Iwaszkiewicz - wszystko polega na wypaczaniu art. 22 kodeksu pracy. Zawiera się z pracownikami umowy inne niż umowy o pracę, mimo że zakres i charakter ich obowiązków pozostaje niezmienny. Legislacyjna wolnoamerykanka trwa w najlepsze.
- To bardziej problem społeczny niż prawny. Regulacji w obrębie praw pracowniczych jest aż za dużo. Konstytucja gwarantuje ochronę w trzech podstawowych sferach: wolność wyboru pracy, zakaz pracy przymusowej i zakaz pracy dzieci - komentuje dr Anna Młynarska-Sobaczewska z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Łódzkiego. - Źródłem złych relacji pracodawca-pracownik w Polsce jest odstraszający system ubezpieczeń społecznych.
|