Nie informowali Inspekcji PracyJeronimo Martins, właściciel sieci sklepów Biedronka, nie dopełnił wszystkich formalności związanych z uruchomieniem marketów - twierdzą pokrzywdzeni przez Biedronkę. Rzecznik sieci zaprzecza: - Nasze sklepy otwierane są zgodnie z prawem. Chodzi o łamanie artykułu 209. kodeksu pracy, który mówi, że pracodawca rozpoczynający działalność musi zawiadomić o tym m.in. Inspekcję Pracy. - Jeronimo Martins w naszym regionie nie dopełnił tej formalności - uważa Lech Obara, prawnik reprezentujący pracowników Biedronki.
Obara razem ze Stowarzyszeniem Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka ustalił, że w Warmińsko-Mazurskiem stosowne zawiadomienie firma złożyła tylko w pięciu przypadkach. - A sklepów Biedronki jest u nas przecież kilkadziesiąt - podkreśla Lech Obara. Zdaniem prawnika taki stan nie tylko potwierdza "lekceważenie prawa pracy przez Jeronimo Martins, ale daje też lepsze pole do łamania praw pracowniczych". - Przecież jak Inspekcja Pracy nie ma obiektu w wykazie, to nie chodzi go kontrolować! Dlatego kierownictwo Biedronki przez lata tak pewnie łamało prawa pracownicze - mówi Obara. Jacek Żerański, rzecznik prasowy Okręgowej Inspekcji Pracy w Olsztynie potwierdza, że liczby podawane przez Stowarzyszenie są prawdziwe. - Ale to wcale nie oznacza, że przez brak zgłoszenia nie kontrolujemy Biedronek - mówi Żerański. - W latach 2003-2005 przeprowadziliśmy kontrolę w 25 sklepach tej sieci. Żerański podkreśla jednak, że Jeronimo Martins nie zgłaszając działalności do Inspekcji, złamało prawo. - Nie jest to wielki grzech, ale karany grzywną - mówi rzecznik. Paweł Tymiński, przedstawiciel Jeronimo Martins, zaprzecza, że sieć nie dopełnia formalności. - Nasze sklepy działają zgodnie z prawem - twierdzi Tymiński. Nie chciał komentować działań Stowarzyszenia, bo uważa, że "ma ono ma na celu dyskredytowanie Jeronimo Martins". aw 24-10-2005 |