<< powrót


Pierwsza ugoda między Biedronką a jej byłym pracownikiem

Pierwsza w Łodzi ugoda między Biedronką a jej byłym pracownikiem: Michał P. dostanie 3,5 tys. zł za godziny nadliczbowe

Przed śródmiejskim sądem rejonowym zakończył się wczoraj pierwszy w Łodzi proces o zapłatę za godziny nadliczbowe, wytoczony właścicielowi sieci sklepów Biedronka przez byłego pracownika.

Michał P. pracował w Biedronce na Chojnach od 1999 do grudnia 2002 r. Zaczynał jako sprzedawca i kasjer. Gdy zwalniał się z pracy, był drugim zastępcą kierownika. Pracował na trzy czwarte etatu, zarabiając przeciętnie 1000 zł. Do jego obowiązków należało: * otwieranie rano sklepu, * rozdawanie kasjerkom pieniędzy, * przyjmowanie dostaw, * wprowadzanie dokumentów do komputera, * rozliczanie kasjerek pod koniec dnia, * wystawianie faktur klientom, * zamawianie towaru. Zdarzało się, że musiał usiąść za kasą, posprzątać sklep, rozładować tira i odśnieżyć teren wokół sklepu.

- Nie zdarzyło się, abym pracował przepisowe sześć godzin dziennie - twierdził Michał P. Wyliczył, że za rok pracy ponad normę należy mu się 8,5 tys. zł.

Proces rozpoczął się w marcu. Sąd już wcześniej próbował doprowadzić do ugody. Michał P. zgodził się na kwotę 5 tys. zł, ale nie przystała na nią prawniczka właściciela sieci. Wczoraj strony wreszcie się dogadały.

- Mój klient wolał zrezygnować z części swoich roszczeń niż procesować się jeszcze przez rok - tłumaczył pełnomocnik Michała P. Jan Tyszkiewicz.

W łódzkim sądzie na rozprawę czeka jeszcze sześć pozwów o zapłatę za godziny nadliczbowe, złożonych przez byłych pracowników Biedronki.


amk 20-07-2005 , ostatnia aktualizacja 19-07-2005 19:01