<< powrót


Pozwem w Biedronkę

Ostatnio Prokuratura Rejonowa w Rybniku skierowała do sądu okręgowego pozew o zapłatę czterem byłym pracownicom dwóch miejscowych sklepów sieci Biedronka zadośćuczynienia za doznane krzywdy. Nad kobietami w wieku od 38 do 45 lat miały znęcać się ówczesne kierowniczki tych sklepów, a obecnie oskarżone w procesie karnym.

Pozew to efekt sprawy karnej, która toczy się do dziś. Jesienią ubiegłego roku do prokuratury zgłosiły się pokrzywdzone. Trzy jeszcze w czasie pracy w Biedronce korzystały z pomocy psychologa, niektóre wciąż biorą udział w specjalnej terapii. Jak mówi prokurator Aleksander Żukowski, praca w Biedronce doprowadziła je do utraty wiary we własne siły, jak określił to biegły psycholog. Straciły wiarę nie tylko w sens pracy, ale i sens życia. - Niektóre pracują, ale mają kłopoty z koncentracją, odczuwają lęki i cierpią na bezsenność - mówi prokurator Żukowski. Strona powodowa zamierza wykazać w trakcie procesu, że praca w Biedronce doprowadziła do naruszenia dóbr osobistych tych kobiet. Chodzi przede wszystkim o zdrowie psychiczne, godność człowieka i prawo do wykonywania pracy zawodowej w warunkach pełnego bezpieczeństwa. Pozwanymi są solidarnie Jeronimo Martins Dystrybucja SA w Poznaniu oraz dwie byłe kierowniczki sklepów. Przed skierowaniem pozwu do sądu prokuratura wezwała ich do dobrowolnej zapłaty zadośćuczynienia. Kierowniczki odpisały, że nie poczuwają się do winy, a Jeronimo Martins nie zareagował na wezwanie. - Zasada jest prosta: nie można zmieniać miejsca pracy w obóz karny - podkreśla prokurator Żukowski.

 


www.nowiny.rybnik.pl