<< powrót
Samobójstwo w Biedronce
32-letnia Anna Daszkiewicz, kierownik sklepu Biedronki w Lęborku, 10 marca popełniła samobójstwo. Jej koleżanki z pracy mówią, że wielokrotnie skarżyła się na kierownika rejonu, który miał znęcać się nad nią psychicznie. Solidarność apelowała na początku lutego o zawieszenie mężczyzny w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy. Zarząd Jeronimo Martens, właściciela Biedronki, nie zareagował.
- Ania była długoletnim pracownikiem firmy. Kiedy do rejonu lęborskiego przyszedł kierownik Marek Rutkowski wszystko, co do tej pory dobrze robiła, według niego było wykonane źle. Cały czas krzyczał na nią, zwracał uwagę - opowiada TS Agnieszka Zakrzewska, szefowa komisji oddziałowej "S", powstałej niedawno w Słupsku i Lęborku. - Ona wręcz bała się odbierać od niego telefony. Wiedziała, że znowu usłyszy krzyki i wyzwiska.
Bierność Jeronimo Martens
Anna Daszkiewicz od początku stycznia niemal codziennie dzwoniła do Agnieszki Zakrzewskiej, prosząc o pomoc. - Na początku lutego zwróciliśmy się z oficjalną prośbą do dyrektora personalnego Jeronimo Martens Mariana Jaśkowiaka o zawieszenie Rutkowskiego w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy. Na podstawie wielu relacji, m.in. Ani, opisaliśmy, jak zachowuje się wobec pracownic. Firma nie odpisała, dlatego razem z przewodniczącym komisji zakładowej "S" Pawłem Pawlakiem pojechaliśmy 23 lutego do dyrektora Jaśkowiaka. Jeszcze raz apelowaliśmy o wyjaśnienie sytuacji. Dyrektor obiecał, że Rutkowski do naszego rejonu nie wróci. Ale za parę dni pojawił się znowu - relacjonuje Zakrzewska.
Od momentu powstania komisji "S" kierownicy lęborsko-słupskich Biedronek straszą pracowników, że wstąpienie do Związku może skutkować wyrzuceniem z pracy. Pod wymyślonym pretekstem zwolniono już dwie kobiety - Beatę Kośmider i Małgorzatę Głowacką. PIP przeprowadziła kontrolę i stwierdziła, że doszło do złamania art. 38 kodeksu pracy, bowiem pracodawca nie poinformował "S" o zamiarze wypowiedzenia kobietom umów o zatrudnieniu, a dodatkowo jedna z nich podlegała ochronie z racji pełnienia funkcji związkowej.
- Dlaczego Jeronimo Martens nie zareagowało na kilkakrotne apele ze strony "S" z prośbą o odsunięcie kierownika Rutkowskiego? Dlaczego w Słupsku i Lęborku pracowników przestrzega się przed wstępowaniem do związków zawodowych? - z tymi pytaniami zwróciłem się do rzecznika prasowego firmy Pawła Tymińskiego. Rzecznik miał wciąż wyłączony telefon komórkowy, dlatego nagrałem pytania na poczcie głosowej. Paweł Tymiński jednak nie oddzwonił.
Prokuratura powiadomiona
O bezpośrednim związku pomiędzy terrorem w pracy, a decyzją o popełnieniu samobójstwa przekonana jest rodzina zmarłej. - Nowy kierownik przez dwa miesiące dosłownie zniszczył moją siostrę - mówił w rozmowie z "Głosem Słupskim" Krzysztof Daszkiewicz. - Na każdym kroku udowadniał jej, że wszystko robi źle. Już na początku zapowiedział, że ma ludzi wziąć za mordę, a jak nie wie, jak to się robi, to on jej pokaże. I pokazywał.
|