<< powrót
Superkontrola w Biedronce
Największa w kraju sieć sklepów dyskontowych nie płaciła pracownikom za nadgodziny, naruszała procedury BHP i prawo pracy. To najważniejsze z zarzutów, które znajdą się w raporcie Państwowej Inspekcji Pracy - dowiedziała się "Rz". Raport podsumuje największą w historii kontrolę sieci handlowej

| Kliknij aby powiększyć |
Przez więcej niż rok ponad 100 pracowników inspekcji pracy badało na zlecenie prokuratury sytuację w kilkuset sklepach Biedronki. Zakrojoną na ogromną skalę kontrolę zleciła prokuratura w Gliwicach, która została wyznaczona do prowadzenia tej sprawy przez Prokuraturę Krajową. - Potrzebowaliśmy dodatkowych materiałów koniecznych przy prowadzeniu postępowania przygotowawczego w sprawie pracy w Biedronce - wyjaśnia prokurator Michał Sułczyński z prokuratury w Gliwicach.
- Prokuratura wystąpiła przeciwko Biedronce, bo od pracowników tej sieci nadal miała sygnały o nieprawidłowościach - mówi Piotr Matczuk z biura prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości. - Gdyby podobne sygnały pojawiły się z innych sieci, postąpiłaby podobnie.
Zakończona właśnie kontrola Biedronki była kontynuacją śledztwa, które ruszyło w 2004 r. po wybuchu skandalu wywołanego ujawnieniem fatalnych warunków pracy w sklepach sieci. W międzyczasie sprawę podzielono i teraz wyniki inspekcji z regionów spływają do odpowiednich prokuratur. Prokurator Sułczyński twierdzi, że są już nawet pierwsze zarzuty. - Na naszym terenie na razie postawiliśmy 16 zarzutów, większość dotyczy przestrzegania zasad bezpieczeństwa i higieny pracy - wyjaśnia.
Przedstawiciele Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciela Biedronki, na niedawnej konferencji prasowej narzekali, że PIP kontroluje ich znacznie częściej niż konkurencyjne sieci. - Setki naszych pracowników muszą uczestniczyć w tych kontrolach, co bardzo dezorganizuje pracę - argumentuje mec. Lesław Kański, członek zarządu firmy.
Przedstawiciele PIP twierdzą, że Biedronka nie jest jednak sprawdzana częściej niż inne sieci handlowe. Jak wyjaśniają, większa liczba kontroli w sklepach sieci to efekt bardziej intensywnej w ubiegłym rokudziałalności inspekcji pracy w całym handlu. Ogółem we wszystkich typach sklepów przeprowadzono wtedy ponad 10 tys. kontroli. Z tego na Biedronkę przypadło 940.
- Jeśli PIP nie uważa nas za najczęściej kontrolowaną sieć, to proszę pokazać mi inną, w której od roku dokumenty sprawdzają setki inspektorów - zauważa Lesław Kański.
Rzecznik resortu sprawiedliwości zaznacza, że są już akty oskarżenia przeciwko niektórym pracownikom Biedronki o łamanie prawa pracy, niewypłacanie wynagrodzeń za nadgodziny i wykorzystywanie zatrudnionych w sieci osób. - Jeśli się okaże, że zarząd firmy wiedział o tych praktykach albo wręcz je inspirował, to także przeciwko niemu pojawią się akty oskarżenia. Nie wykluczamy tu żadnego scenariusza - zaznacza Matczuk.
Postawienie zarzutów karnych zarządowi zmieni też znacząco sposób traktowania roszczeń pracowniczych - dzisiaj ulegają one przedawnieniu po trzech latach. Jeśli zarząd będzie musiał odpowiedzieć przed sądem za naruszenie praw pracowników sieci, okres przedawnienia zostanie wydłużony do dziesięciu lat - czyli każdy, nawet były pracownik sieci, będzie mógł zażądać od Biedronki odszkodowania.
Biedronka od kilku lat ma złą opinię w związku z łamaniem prawa, zmuszaniem pracowników, zwłaszcza kobiet, do pracy ponad siły bez odpowiedniego sprzętu i dodatkowo w godzinach nadliczbowych, za które nie ma odrębnego wynagrodzenia. Najsłynniejszą byłą pracownicą sieci jest Bożena Łopacka - w styczniu Sąd Okręgowy w Elblągu orzekł, że Jeronimo Martins Dystrybucja ma jej wypłacić 26 tys. zł z tytułu wynagrodzenia za godziny nadliczbowe w okresie jej pracy w sieci Biedronka.
W maju ubiegłego roku zapadł też wyrok skazujący na szefową regionu białostockiego. Udowodniono jej, że zmuszała kierowników sklepów do poświadczania nieprawdy. Sieć od kilku lat inwestuje znacznie więcej w swoich pracowników - niedawno podniosła podstawowe wynagrodzenie do 1,2 tys. zł brutto.
| Trzeba zwrócić uwagę klientów na sytuację pracowników sklepów |
 |
Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność"
|
Rz: Czy pracownikom Biedronki teraz pracuje się lepiej?
Alfred Bujara: Ciut lepiej, ale nadal sklepy dyskontowe proponują pracownikom pracę wnajgorszych warunkach. Są też eksploatowani ponad siły i jest ich zdecydowanie za mało.
Co może poprawić ich sytuację?
Podejście klientów i świadomość, że ceny, którymi konkurują sieci, są obniżane kosztem pracowników. Zastanawiamy się nad pikietami i innymi akcjami pod sklepami, żeby zwrócić na to uwagę konsumentów.
Jak związkom zawodowym współpracuje się z Biedronką?
Fatalnie - ten pracodawca nie chce rozmawiać albo zwodzi kolegów z komisji zakładowej co do terminów rozmów. |
ELŻBIETA GLAPIAK,PIOTR MAZURKIEWICZ
|