<< powrót
Supermarket na kredyt
Konflikt dotyczy przede wszystkim małych i średnich dostawców, bo - co zrozumiałe - trudno by było zażądać podobnego typu opłaty od producentów Coca Coli czy Danona. Dzieje się tak z prostego względu - inne negocjacje prowadzi się z pozycji światowego giganta, a inne z pozycji czasem naprawdę niewielkiej firmy, chcącej wejść na lokalny rynek.
- Wystarczy wziąć do ręki jakąkolwiek umowę, której treść jest z góry określona. Wybór jest prosty: albo się ją akceptuje, albo sieć handlowa zmienia dostawcę. W nieco lepszej sytuacji są właściciele znanych, wypromowanych marek, na których sieciom zależy. Z treści umów jasno wynika, ile możliwości ma sieć, żeby uniknąć zapłaty za towar - mówi Edward Gollent, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych przez JDM Biedronka.
Główne zarzuty wobec supermarketów i hipermarketów to: żądanie niskich cen, często poniżej kosztów produkcji, i długie terminy płatności. Jak tłumaczy Edward Gollent, oznacza to, że sklep pobiera od dostawcy towar, a następnie zwleka z płatnością. Nie kilka dni, czasem zwłoka trwa nawet kilka miesięcy. Jednocześnie sprzedaje towar, za który nie zapłacił, czerpiąc z tego procederu zyski. W praktyce oznacza to zatem, że to dostawca kredytuje sklep, do którego oddaje swój towar. - Zasadą jest, że sieci handlowe utrzymują w magazynach stany niezbędne do zachowania ciągłości sprzedaży. Większość produktów bardzo szybko rotuje, np. nabiał, natomiast producent otrzymuje zapłatę dopiero po 60 dniach - mówi Gollent. Terminy płatności odkładane do 60, a nawet 120 dni pozwalają na sprzedawanie w hipermarketach towaru po cenie jego zakupu, bez narzucania marży, lub na ustalenie jej na symbolicznym poziomie, np. w wysokości 1 gr. W tym czasie sklepy te osiągają marżę, lokując kapitał, który zaoszczędziły na odległym terminie płatności dystrybutorom (w skrajnych przypadkach na niepłaceniu za towar).
To, co w rzeczywistości okazuje się mitem, to "taniość" kupowanych przez konsumentów towarów. Kiedy zacieramy ręce z okazji kolejnych promocji, często okazuje się, że sumy, które oszczędzamy na kupnie towaru, pokrywa z własnej kieszeni producent, a nie sklep, w którym ten towar kupiliśmy.
Paweł Tymiński, rzecznik prasowy Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciel sieci Biedronka
Stoimy na stanowisku, że działania Stowarzyszenia Pana Gollenta i Obary są obliczone na pozyskanie nienależnych odszkodowań, nie zaś prawdziwą ochronę pracowników. JMD wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań wobec swoich partnerów handlowych i przestrzega umów z nimi zawartych. Znajduje to potwierdzenie w opinii naszych partnerów, którzy niejednokrotnie potwierdzali w swoich wypowiedziach, że dzięki naszej współpracy mogą się rozwijać i tworzyć nowe miejsca pracy. Chciałbym poinformować, że ponad 95 proc. produktów spożywczych w sklepach Biedronka pochodzi właśnie od polskich producentów - bo taka jest filozofia firmy. Współpraca opiera się na długoterminowych, partnerskich umowach.
Edward Gollent, były dostawca produktów chemicznych do sieci Biedronka
Jednym z ważniejszych problemów dotyczących relacji między wielką siecią handlową a producentem jest termin płatności i wynikające z niego konsekwencje. Trzydziestodniowy termin jest dzisiaj rzadkością, normą jest 60 i więcej dni. Nierzadko nawet przy wydłużonym terminie płatności producent nie otrzymuje należności na czas. VAT jest podatkiem płatnym 25. dnia następnego miesiąca po wystawieniu faktury. Wynika z tego, że często producent (nawet przy trzydziestodniowym terminie płatności), który jeszcze nie otrzymał należności za towar, już musi uiścić VAT.
W wielu krajach UE problem ten jest rozwiązany tak, że producent płaci podatek VAT po otrzymaniu należności za towar oraz, o ile kupujący nie uiści należności wynikającej z faktury w terminie, to obowiązek zapłaty podatku VAT przechodzi na niego. Wydłużony termin (60, 90, a nawet 120 dni) to oczywiste kredytowanie kupującego, np. sieci handlowej. W tej sytuacji to producenci kredytują wielkie sieci handlowe, a cały ciężar konsekwencji z nierozwiązanego problemu jest przerzucony właśnie na nich.
|