Za wymuszanie pracy po godzinachPrecedensowy wyrok w sprawie wyzysku w Biedronce. Dwie kierowniczki nadzorujące na Podlasiu pracę sklepów tej sieci zostały skazane na kary więzienia
To pierwszy proces przedstawicieli wyższego kierownictwa największej sieci sklepów należącej do portugalskiego koncernu Jeronimo Martins zakończony wyrokiem. Marta Z. została skazana na dwa lata więzienia, a Dorota L. na rok i dwa miesiące pozbawienia wolności. Oba te wyroki sąd wydał w zawieszeniu. Dodatkowo kobiety mają zapłacić grzywnę - odpowiednio 4 tys. i 3,5 tys. złotych. W latach 2001 - 2003 r. Marcie Z. i Dorocie L. podlegało na Podlasiu kilkanaście sklepów. Ich pracownicy zatrudnieni byli na trzy czwarte etatu, czyli na 6 godzin dziennie. Jak dowiodło prokuratorskie śledztwo, obie kierowniczki wymuszały na szefach sklepów przetrzymywanie ludzi po godzinach, dodatkową pracę po zamknięciu sklepu, przeprowadzanie nocą inwentaryzacji i remanentów. Za te nadgodziny nikt jednak pracownikom nie zapłacił. Kierownicy sklepów, na polecenie Marty Z. i Doroty L., fałszowali w dokumentach liczbę przepracowanych godzin. Także na polecenie obu kierowniczek pracownice Biedronek rozładowywały tiry, ciągnęły ręczne wózki, na które wcześniej załadowały pół tony towaru. Zgłaszane przez pracowników i szefów sklepów uwagi kierowniczki ignorowały. Niepokornym groziły zwolnieniami. Obie oskarżone przyznały się do winy i wniosły o dobrowolne poddanie się karze. Przed sądem zeznały, że wykonywały polecenia swoich przełożonych. Proces odbywał się z oskarżenia publicznego. Wcześniej sąd na wniosek prokuratury umorzył postępowania wobec kierowników sklepów, uznając, że do naruszenia prawa zostali zmuszeni przez kierowników rejonów pod groźbą utraty pracy. Przed sądem toczy się jeszcze proces trzeciego oskarżonego. Mariusz Ż., który w Biedronce był prawie dwa lata kierownikiem rejonu, odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do winy. Dziś pracuje jako kierownik rejonu w sieci Kaufland. - Jeżeli ktoś wątpił, że w Biedronce nie ma wyzysku pracowników, ma teraz dowód w postaci wyroku. Oficerowie zostali skazani, teraz czas na generałów - ocenił werdykt białostockiego sądu Lech Obara, prawny pełnomocnik Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka. - Firma nie komentuje wyroku sądu - powiedział nam tymczasem Paweł Tymiński, rzecznik prasowy Jeronimo Martins. Przeciwko koncernowi Jeronimo Martins toczy się kilkadziesiąt procesów z oskarżenia prywatnego. Skarżący domagają się zapłaty za przepracowane tysiące darmowych nadgodzin. Zbiorowy pozew złożyło w imieniu 100 pracowników Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe Biedronka. Żądają 2 mln zł odszkodowania. Po kontrolach Państwowej Inspekcji Pracy 700 sklepów Biedronki zostało wyposażonych w wózki elektryczne o wartości 1,2 mln euro. Koncern wprowadził elektroniczną dzienną ewidencję czasu pracy, poprawiły się warunki sanitarne i wzrosły płace. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro polecił gliwickiej prokuraturze zbadanie, czy w sieci Biedronka stworzony został system wyzysku pracowników.
Przegląd |