<< powrót


Kontrole pracodawców. Uprawnienia PIP

Żeby tylko inspekcja chciała

W ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy zdołała wyegzekwować od pracodawców 350 mln zł niezapłaconych wynagrodzeń, a Biedronka w całej sieci sklepów została zmuszona do zakupu wózków widłowych za ok. 7 mln zł. Wszystko to udało się zrobić przy użyciu dostępnych środków prawnych, jakimi dysponuje inspekcja. Tymczasem posłowie chcą, by przyznać jej dodatkowe możliwości mające poprawić poziom przestrzegania przez pracodawców praw pracowniczych.

Propozycje posłów zmierzające do podniesienia sankcji dla nieprzestrzegających prawa pracy pracodawców powstały na fali ubiegłorocznych przypadków łamania prawa nagłośnionych przez media. Przed wyborami kwestia podniesienia kar dla nieuczciwych pracodawców wróciła, stając się jednym z elementów kampanii wyborczej.

Lektura ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy ujawnia cały katalog środków, jakimi inspekcja może dyscyplinować i karać pracodawców. Katalog ten jest co jakiś czas poszerzany. Kilka lat temu pojawił się nakaz płatniczy. Mógł stanowić przełom w odzyskiwaniu niewypłaconych wynagrodzeń. Tymczasem maksymalna wysokość grzywny nałożonej za niewykonanie decyzji nakazującej wypłatę należnych świadczeń tylko kilkakrotnie osiągnęła granicę 25 tys. zł, choć może maksymalnie wynosić nawet 100 tys. zł. Co prawda, eksperci, m.in. prof. Walerian Sanetra, mają wątpliwości, czy przyznanie inspekcji tej kompetencji jest do pogodzenia z zasadami Konstytucji RP. Jego zdaniem ingerencja państwa w sferę stosunku pracy za pośrednictwem inspektorskiego nakazu jest nadmierna. Nie oznacza to jednak, że inspekcja nie powinna korzystać z tego skutecznego instrumentu.

W obecnym systemie mankamentem może być niedostosowanie wysokości kar do skali kontrolowanych przedsiębiorstw. Inspektor ma te same instrumenty karania w przypadku małej rodzinnej firmy zatrudniającej kilka osób, jak i w stosunku do hipermarketu zatrudniającego setki pracowników. Zaproponowane przez posłów rozwiązania dotyczą m.in. podniesienia wysokości kar w taki sposób, żeby były one dotkliwe także dla największych pracodawców. Proponują, by w sprawach przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową, mogła być orzekana grzywna w wysokości do 20 tys. zł. Znalazła się także propozycja, aby minimalna grzywna za wykroczenia przeciwko prawom pracowników opisana np. w art. 281 kodeksu pracy wynosiła co najmniej 500 zł.

W czasie prac sejmowej komisji ds. zmian w kodyfikacjach eksperci rządu, który popiera wprowadzanie zmian mających na celu zwiększenie poziomu przestrzegania prawa pracy, ostrzegli, że windowanie kar dla pracodawców destabilizuje system. Wykroczenia, nawet jeżeli nie są opisane w kodeksie wykroczeń tylko w innych aktach prawnych, w dalszym ciągu są definiowane jako czyny podlegające karze grzywny od 20 zł do 5 tys. zł.

Łatwiejsze do przyjęcia są propozycje mające na celu wywarcie na pracodawcach dodatkowej presji. Skuteczniejsza od wysokich kar może być proponowana możliwość powiadamiania mediów o wynikach kontroli i stwierdzonych nieprawidłowościach w konkretnej firmie wraz z podaniem nazwy nieuczciwego pracodawcy. Innym skutecznym rozwiązaniem może być wpisanie pracodawców niewypłacających wynagrodzeń na listę nierzetelnych dłużników.

Państwowa Inspekcja Pracy uczestniczy w pracach nad poselskimi pomysłami i wiele z nich ocenia pozytywnie, zresztą dodatkowe rozwiązania i możliwości mogą być pożyteczne w wypełnianiu jej misji. Należy jednak pamiętać, że samo podniesienie kar może nie wystarczyć. Równie ważna jak kara jest jej nieuchronność. Pracodawcy muszą mieć świadomość, że jeśli przyjdzie do nich inspektor, to nie dosyć, że odkryje ewentualne naruszenia przepisów, i to nie tylko te najlżejsze, ale będzie także w stanie przywrócić porządek prawny w firmie.


Tomasz Zalewski